Dziś spokojnie. Bez pieczenia, nawet po dniu w biurze z klimą. Rano krem, koło 13 jeszcze raz w pracy (mam małą tubkę w torebce). Wieczorem 20 minut biegania, drugi dzień z rzędu.

Ósmy tydzień bez maści na twarzy, na rękach jeszcze miejscami.
Zastanawiam się, czy to pogoda, czy to, że mniej się teraz stresuję? U Was też tak bywa, że nie wiadomo, co właściwie pomogło?
