Dzisiaj miałam nie robić kompletnie nic po pracy, bez biegania, bez kartonów, tylko leżeć, no i jak zwykle nie do końca wyszło.
Dojazd do pracy to u mnie 1,5 godziny w jedną stronę, więc zanim usiadłam za biurkiem byłam już zmęczona jeszcze przed pracą.
Co się udało:
– 25 minut leżenia bez telefonu koło 18:00
– krem od razu po prysznicu
– ani jednego kartonu, chociaż przeprowadzka coraz bliżej
Co nie:
– i tak zerknęłam w telefon ze 4 razy
– o 22:40 zaczęłam się drapać za kolanami, chociaż akurat nic nie robiłam
Nie biegałam, bo nogi bolały po wczorajszym (dopiero 4 tydzień biegania), a mimo to rano obudziłam się bardziej zmęczona niż po treningu! Mama ciągle powtarza „odpoczywaj, kiedy możesz”, tylko że chyba naprawdę nie wiem jak to się robi.
