Po nockach dziecko obudziło się o 4:30, drapało się przy łokciah, więc wstałam i posmarowałam kremem od razu (ten grubszy, nie lekki). Do 6:00 już nie zasnęło, siedziałyśmy razem w kuchni.
Dziś zrobiłam
– krem o 6:00 i o 14:00
– wywietrzone pokoje 2 razy, bo było duszno
– 3 rządki na szaliku, w końcu ruszyło z miejsca
Wieczorem znowu zmiana, śpię jakieś 4 godziny przed pracą. W przyszłym tygodniu wesele koleżanki, sukienka jeszcze u krawcowej, a rączki dziecka wyglądają lepiej niż tydzień temu.
Kochani, jak wy ogarniacie noce po zmianach, bo ja już nie wiem w którą stronę mam spać.
