Znowu to samo za kolanami w nocy, drapię się przez sen i budzę się półprzytomna.
Ogrzewanie w biurze chyba już ruszyło na full, bo skóra jest bardziej ściągnięta niż zwykle i szybciej się przesusza. Zanotowałam w telefonie co jadłam wczoraj i jakim kremem się smarowałam, zobacze rano czy cos się zmieni.
Koty jak zawsze leżą akurat tam, gdzie muszę się położyć… mały cyrk, żeby dosięgnąć kremu bez przewracania jednego z nich.
Spać poszłam znowu później niż powinnam, i sama wiem, że to się później odbija na skórze.
