Dzisiaj wieczorem wróciłam do notatek w telefonie, bo chciałam sprawdzic, czy to pogorszenie bierze się z ogrzewania w biurze, czy raczej z tego, co ostatnio zmieniłam w jedzeniu.
Za kolanami znowu swędzi w nocy, wczoraj obudziłam się o 3:15 i już nie zasnęłam do rana, w pracy byłam potem trochę nieprzytomna, ale dzień jakoś przeleciał.
W zapiskach widzę, że od dwóch tygodni powtarza się to samo — sucho w biurze, wieczorem krem, w nocy swędzenie za kolanami i w zgięciach łokci. Nie wiem jeszcze co jest przyczyną, a co skutkiem.

Koty dzisiaj cały dzień leżały na kaloryferze, a ja siedziałam przy biurku i mówiłam sobie, że pójdę spać wcześniej, no ale pewnie znowu będzie po północy.
