W biurze od tygodnia chodzę w kurtce bo klima wali na full, dzisiaj otworzyłam okno na chwilę i chyba coś to dało!
Noc była lepsza niż ostatnie trzy, obudziłam się tylko raz, koło 3:00, nie od drapania tylko koty się szarpały o koc.
W notatkach mam wczorajsze jedzenie – jajka, ryż, trochę czekolady, i zastanawiam się czy to czekolada czy klima, bo za kolanami znowu było czerwone rano.
Krem nałożyłam po prysznicu grubszą warstwą niż zwykle, skóra była mocno napięta.
W pracy zrobiłam przerwę o 14:00, 10 minut na dworze, samo powietrze na twarzy pomogło i wróciłam do biurka spokojniesza.
Wieczorem znowu siedziałam za długo z telefonem, koło 1:00 zgasiłam światło, wiem że to nie pomaga ale nie umiem się zmusić wcześniej.
