W biurze właśnie na dobre włączyli ogrzewanie, więc znowu to samo, powietrze robi się suche i skóra czuje to jako pierwsza.
Za kolanami zaczęło swędzieć jeszcze przed obiadem, do wieczora ledwo się powstrzymywałam żeby nie drapać.
Zapisałam w notatkach co jadłam i jakim kremem się smarowałam, chcę w końcu ogarnąć czy to jedzenie robi różnicę czy klimat w pracy.
Koty leżały całe popołudnie na kanapie i patrzyły jak się drapię, chyba współczuły na swój sposób.
Zasnęłam później niż powinnam, znowu przewijałam telefon zamiast spać, a rano skóra za kolanami była napięta i czerwona.
