Dziś swędzenie zaczęło się już po południu, a nie jak zwykle w nocy, więc trochę mnie to zbiło z tropu przy pisaniu notatek.
Siedziałam przy biurku i nagle za kolanem zaczęło piec, akurat wtedy kaloryfery w biurze ruszyły na dobre, więc od razu pomyślałam że to może być to, chociaż wcześniej podeejrzewałam raczej krem który zmieniłam w zeszłym tygodniu.
Koty oczywiście wybrały ten moment żeby usiąść mi na klawiaturze, więc zapisywanie w telefonie trochę się rozjechalo i pewnie znowu będę się gubić czytając to za parę dni.
Posmarowałam się od razu, przebrałam w luźniejszą bluzkę i postanowiłam dziś położyć się wcześniej, zobaczymy jak noc za kolanami.
