W czwartek obudziłam się, bo mnie paliło za kolanami i przez sen się drapałam, rano były ślady na pościeli.
Sprawdziłam notatki w telefonie, bo od paru miesięcy zapisuję co jadłam i jakim kremem się smarowalam. Zawsze jak grzejniki w biurze zaczynają grzać, skóra się pogarsza, ale w tym tygodniu jadłam też więcej słodyczy niż zwykle, więc teraz nie wiem co bardziej winne.
Dzisiaj zrobiłam tak:
– rano zwykły krem, w pracy nic dodatkowego
– wieczorem grubsza warstwa za kolanami i na łokciach
– okno w sypialni uchylone całą noc zamiast klimy
Koty spały spokojnie, tylko ja się kręciłam do rana. Zobaczę jak będzie jutro, bo któraś zmienna musi w końcu odpaść…
