Zapiski z dzisiaj, żeby wieczorem nie zapomnieć co i jak.
Obudziłam się w nocy o 3:20, za kolanami swędziało tak że nie dało się od razu zasnąc z powrotem. Rano skóra trochę bardziej czerwona niż wczoraj, łokcie na razie w miarę spokojne.
– śniadanie: owsianka z bananem
– krem nałożony po prysznicu, jak zwykle
– w biurze klima szła cały dzień, ręce robią się suche już po godzinie siedzenia
Nie wiem czy to przez to grzanie w pracy, czy przez coś co jadłam wczoraj… W weekend było wyraźnie lepiej. Koty spały spokojnie całą noc, ja niestety nie za bardzo 😴
