Dzisiaj w biurze wreszcie na całego włączyli ogrzewanie, no i wieczorem zaczęło mnie porządnie swędzieć za kolanami!
Zapisałam jak zwykle w notatkach:
– kolacja: rosół i kanapka z serem
– krem jak zawsze, cienka warstwa po prysznicu
– obudziłam się o 3:40 i już nie zasnęłam
Koty spały spokojnie na kołdrze, więc to na pewno nie przez nie.
Ciężko powiedzieć czy to przez ogrzewanie w pracy czy przez coś zjedzone, w notatkach na razie nie widzę wzorca.
Rano jeszcze raz krem na łokcie, trzymają się lepiej niż kolana.
