3 dzień z rzędu budzę się koło 3:00 od swędzenia za kolanami i rano jestem już ledwo żywa.
Dzisiejszy dzień wyglądał mniej więcej tak:
– rano krem na łokcie, ten sam co zawsze
– w pracy chyba z tydzień temu włączyli ogrzewanie, powietrze od razu robi się suche jak pieprz
– wieczorem znowu krem, tym razem trochę za późno bo skóra już zaczęła ciągnąć

Notatki w telefonie prowadzę od 2 miesięcy, co jem, jaki krem, jak wygląda skóra rano. Jak teraz patrzę wstecz to z jedzeniem w ogóle nie widzę wzorca, a dni z suchym powietrzem w biurze prawie zawsze pokrywają się z gorszymi łokciami i kolanami.
Problem w tym że w domu też grzeje, więc nie mam ani jednego dnia bez ogrzewania zeby to porownac…
Jak wy to rozdzielacie w notatkach, suche powietrze od jedzenia, czy po prostu zapisujecie wszystko razem i liczycie że wzorzec sam się pokaże?
