Znowu noc w kawałkach, obudziłam się od swędzenia za kolanami i juz nie zasnęłam porządnie.
Rano skóra na zgięciach łokci była czerwona i napięta, więc od razu krem i rękawy na dłużej, żeby nie drapać w pracy.
W biurze ogrzewanie już chodzi na całego, powietrze suche jak w piekarniku! Nie wiem czy to przez to, czy przez to co jadłam ostatnio, bo tamtego dnia zjadłam coś innego niż zwykle.

W notatkach zapisałam krem, co jadłam, jak zawsze, dopisałam tylko „sprawdzić ogrzewanie”, bo wzorca jeszcze nie widzę, same plusy i minusy na zmianę.
Koty usiadły wieczorem akurat na kolanach, więc żel chłodzący zostaje w szufladzie, idę spać później niż powinnam, ale dziś spróbuję wcześniej.
