Dziś po pracy miałam iść na spacer, ale usiadłam z papierami od ubezpieczenia i tak zostało do 23:00.
Stara polisa z banku, grupowe z pracy, do tego nowa oferta – im dłużej patrzę, tym mniej rozumiem, co się tam właściwie powtarza…
Najgorsze jest to, że przez to nie ruszyłam się wcale (a miał być chociaż krótki spacer). Krótko – dziś wygrały papiery, nie nogi.

Przepraszam za długi wpis, musiałam to komuś napisać.
Jak wy to macie wieczorami z takimi papierami – odpuszczacie ruch na jeden dzień, czy robicie swoje mimo wszystko?
