Ten tydzień skóra u synka trzymała się nieźle, ale ja czułam się gorzej niż ona.
Noc z czwartku na piątek – budzenie o 1:15, potem jeszcze raz koło 4. Reszta bez drapania, co u nas napewno rzadkość.

– 2 noce przespane w całości – u nas to prawie wydarzenie!
– maść tylko na zgięciach łokci
– 3 nocki w pracy, więc trudno powiedzieć czy to skóra lepsza, czy ja za zmęczona żeby zauważać
Między zmianami robiłam na drutach, ręce trochę odpoczęły od smarowania.
W przyszłym tygodniu mam 2 wesela pod rząd, więc chyba spróbuję przygotować maści na zapas, żeby nie zapomnieć w tym zamieszaniu…
