Kochani, ten tydzień to same nocki i zero czasu dla siebie. Zmiana kończy się o 6, a w domu i tak czekają drutki, bo bez robótki w rękach chyba bym oszalała. Mała spała [5 godzin] bez przerwy w środę, pierwszy raz od dawna, więc chociaż tyle dobrego. Resztę tygodnia budziła się, ale wracała do spania sama, bez płaczu, powiedziała tylko „mamo, już nie swędzi” i z powrotem pod kołdrę. Łokcie trochę suche, bez zaczerwienień, krem rano i wieczorem jak zawsze. W sobotę wesele koleżanki, a sukienka wisi na wieszaku od tygodnia, nie miałam kiedy przymierzyć (może w niedzielę, jak się prześpię). Na razie kończę rękaw, zanim zasne.
Skóra spokojna, ja nie bardzo
Komentarze 0
- Brak komentarzy.
Zaloguj się możesz dodać komentarz.
