Ten tydzień to dramat na kolanach, dosłownie.
Odkąd w biurze włączyli grzanie, skóra od razu oszalała! W nocy budzę sie i drapię zanim ogarnę że nie śpię, a rano jestem jak zombie.
Nie wiem czy to przez suche powietrze z klimy, przez koty co ostatnio śpią u mnie na łóżku, czy po prostu jesień robi swoje jak co roku, w notatkach nic mi się nie zgadza.
Do tego kładę się coraz później więc sama sobie pewnie jeszcze pogarszam. Męczące to wszystko, szczerze mówiąc.
