Wczoraj obudziłam się koło 2:00 w nocy, bo swędziało za kolanami, i potem już nie zasnęłam porządnie do rana.
Sprawdziłam w telefonie co jadłam wczoraj i jakiego kremu użyłam, bo od paru tygodni próbuję to jakoś ogarnąć. 3. wpis z rzędu wygląda podobnie – kolacje miałam zwykłą, krem nałożyłam tak jak zawsze, a mimo to skóra w zgięciach znowu czerwona rano.
Zaczynam podejrzewać, że to może być ogrzewanie w biurze, bo w te dni kiedy siedzę tam dłużej jest gorzej wieczorem. Ale nie jestem do końca pewna, bo w weekend też było kiepsko, a w pracy mnie w ogóle nie było.
Koty w nocy jak zwykle nie pomagają, jeden spał mi całą noc na nogach i chyba jeszcze bardziej nagrzewał.
Na przyszły tydzień chcę spróbować chłodniejszej wody pod prysznic wieczorem i zapisywać dokładnie o której się kładę, bo ostatnio to się przesuwa coraz później i podejrzewam, że to też ma jakieś znaczenie.
