Tydzień w dziwnym rytmie, nocna, wolne, znowu nocna, ledwo nadążałam liczyć dni.
– poniedziełek: wróciłam z nocki o 7:00, córka jeszcze spała, padłam obok niej na godzinę
– kąpiel teraz w chłodniejszej wodzie, na razie bez płaczu, chyba pomaga
– środa: wolne, dorobiłam parę rzędów do szalika, już prawie połowa
– czwartek: jeszcze nie kupiłam koperty na wesele koleżanki, a to już 3. w tym miesiącu, portfel już to czuje!
– piątek: zmiana od 14, wracam kiedy mała śpi, dzień dobry mówię jej dopiero rano
Poza tym cicho, żadnych czerwonych plam na policzkach, może to i dobry znak.
Zapisuję to teraz, żeby za tydzień było z czym porównać.
