Zimno wróciło wcześniej niż myślałam, a skóra u małej jest teraz naprawdę spokojna (bez drapania, bez czerwonych plam) — tylko ja jakoś nie umiem się w to porządnie rozluźnić. Zmianowy grafik znowu mi wszytko pomieszał, budzę się i nie wiem, czy jest rano czy wieczorem! W nocy i tak nasłuchuję, czy z jej pokoju coś się nie odezwie, więc wczoraj siedziałam z drutami do bardzo późna, niech chociaż szalik urośnie. Ludzie pytają, czemu jestem taka rozbita, no bo jestem, (naprawdę) nie mam siły na nic więcej. A tu jeszcze zaproszenia na wesela się mnożą, trzeba myśleć o sukience i o uśmiechu do zdjęć. Miewamy się dobrze, tylko ja nie bardzo, haha. Skóra śpi spokojnie, ja już nie pamiętam, kiedy ostatnio przespałam całą noc bez zrywania się na każdy szelest.
Zimno wróciło, ja nie nadążam
Komenty 0
- Brak komentarzy.
Zaloguj się możesz dodać komentarz.
