Dzisiaj po nocnej zmianie zamiast się położyć, poszłam na przymiarkę sukienki na wesele koleżanki… okazało się, że w pasie trochę za ciasna, ale krawcowa obiecała poprawić.
Mała spała spokojnie, bez drapania, chociaż wieczorem trochę marudziła przy kremie. Zrobiłam swoje – [bez pośpiechu], no i zdążyłam dorobić kawałek szalika, zanim zasnęłam na kanapie z drutami w ręku.
Grafik znowu się poprzestawiał, więc dni mi się troche mieszają, ale skóra u córki trzyma się dobrze i to chyba najważniejsze. W przyszłym tygodniu chcę spróbować kłaść ją trochę wcześniej, może to pomoże przy tych nockach po zmianach.
