Wieczorami wróciłam do gam na instrumencie. Palce jeszcze się mylą, ale mniej niż na początku.
Po tym jak dzieci zasypiały, próbowałam zamiast telefonu zrobić krótki spacer wokół bloku. Nic wielkiego, ale było.

Wyniki krwi po badaniach wciąż gdzieś w głowie siedzą, myśl, że trzeba to poukładać na spokojnie, nie wszystko na raz…
Na następny tydzień chcę szykować jedzenie wieczorem, zamiast rano w pędzie. Zobaczymy, czy się uda z dzieciakami pod nogami!
