Pisałam niedawno o spacerze bez telefonu, kiedy czekałam pod salą na syna, i ktoś w komentarzu napisał, że taki spacer bez celu czasem robi więcej niż to, co sobie zaplanujemy.
W tym tygodniu spróbowałam to powtórzyć, nie tylko raz. Wyszłam tak 3 razy, wieczorem, zamiast siedzieć z telefonem w aucie albo w kuchni, kiedy dzieci już spały.
Nic wielkiego się nie zmieniło, ale zasypiam trochę szybciej, co już jest coś!
W następnym tygodniu chcę dodać do tego krótkie, codzienne granie na instrumencie, zamiast ćwiczyć tylko wtedy, kiedy już nie mam siły.
