Nie robiłam w tym tygodniu wielkiego planu na sen, tylko spróbowałam jednej rzeczy z notatki po badaniach – gasić światło odrobinę wcześniej.
Wczoraj wyszło, telefon poszedł na szafkę w innym pokoju, nie pod poduszkę, i zasnęłam bez przewijania wszystkiego po kolei. Dziś zrobiłam to samo, choć gitara stała oparta o fotel i miałam ochotę jeszcze pobrzdąkać.
Dzieci i tak budzą mnie wcześniej niż bym chciała, więc różnica niewielka, ale rano głowa nie była tak ciężka jak zwykle. W następnym tygodniu spróbuję tego samego, tylko zostawię telefon w kuchni, bo szafka w innym pokoju jest i tak w zasięgu ręki.
