2 miesiące temu postanowiłam skończyć szalik na drutach przed ślubem koleżanki, 27 września. Dyżury nocne akurat sprzyjają robótkom, po 2:00 zwykle cicho, więc tylko siedze z drutami zamiast w telefon.
– tydzień 1-3: same proste rządki, chyba z 15 cm zrobione
– tydzień 4-6: zmiana grafiku na dzienny, prawie nie ruszałam drutów
– tydzień 7-8: wróciłam do nocek, dogoniłam robotę, teraz mam już 80 cm
Wczoraj o 4:15 skończyłam ostatni rządek (nareszcie). Wełna się skończyła w połowie, musiałam dokupić ten sam kolor, na szczęście odcień zbliżony.
Nie wiem czy zdążę jeszcze z drugim szalikiem na kolejny ślub w listopadzie… może po prostu kupię coś gotowego tym razem.
Kochani, robi ktoś z was coś na drutach w nocy, żeby nie zasnąć przy dziecku?
