Drugi dzień z rzędu próbuję się położyć przed 24. Wczoraj wyszło 23:52, dziś gorzej, bo koty urządziły sobie bieganie po mieszkaniu koło 22:40 i zanim je uspokoiłam, zrobiła się już 00:15.
Budzik mam ustawiony na 7:00. Pracuję zdalnie, więc teoretycznie mogę wstać póżniej, ale wiem że jak raz odpuszczę, to zjedzie na 9 albo 10 i tak zostanie na cały tydzień.
W nocy budziłam się 2 razy, raz koło 1, raz koło 4. Rano wstałam o 7:10, więc prawie się udało.
Zapisuję to sobie, żeby za tydzień sprawdzić czy coś się w ogóle zmienia, czy tylko mi się wydaje że jestem mniej zmęczona w ciągu dnia.
Zobaczymy co pokaże dzień 3…
