Od tygodnia próbuję kłaść się przed 24.
Wcześniej padałam koło 1-2 w nocy, bo pracuję zdalnie i granica między robotą a resztą dnia jakoś się zaciera.
Zasada prosta – o 22:30 laptop zamknięty, telefon w drugim pokoju. Pierwsze 3 dni szło średnio, kotki budziły mnie koło 5 rano po jedzenie.
Od 4 dnia zasypiam szybciej, jakieś 15 minut i już śpię! Wstaję o 7:30 zamiast o 8:15, jest chwila rano zanim usiądę do komputera.
Plan mam na 2 tygodnie, zobaczymy czy się utrzyma czy zjedzie znowu na 1 w nocy jak zawsze 😅
