Odkąd pracuję zdalnie, kładę się coraz później – 2 tygodnie temu było to 23, teraz już 1 albo 1:30.
Mam dwa koty, jeden budzi mnie prawie codziennie o 5, bez wyjątku! Budzik mam na 7:30, wychodzi z tego z 6 godzin snu, czasem mniej.
Rano jestem nie wyspana, ciężko się skupić. Kochani, jak Wy sobie z tym radzicie, kiedy nikt was nie zmusza wstawać o konkretnej godzinie? Da się to jakoś poukładać czy trzeba po prostu przeczekać…?
