Od poniedziałku miałam plan – po 18 nie odpalam laptopa i nie sprawdzam maila z pracy. Prosta zasada, a jednak.
Poniedziałek – udało się, zamknęłam wszystko o 18:05.
Wtorek – sprawdziłam maila o 20, bo czekałam na jedną wiadomość, no i sie nie powstrzymałam.
Środa – udało się!
Czwartek – kolega napisał w prywatnej sprawie, ale to chyba się nie liczy.
Piątek – udało się, siedziałam z kotami na kanapie, a telefon leżał w drugim pokoju.
Czyli 4/5, całkiem nieźle jak na pierwszy tydzień.
Zauważyłam, że wieczorem robię się bardziej niespokojna kiedy mam otwartą pocztę w tle, nawet jak nic nie piszę. Bez tego jakoś łatwiej mi się odciąć, chociaż i tak kładę się później niż bym chciała.
W przyszłym tygodniu chcę spróbować tego samego, tylko dodać jeszcze telefon po 22.
Małe kroki czy jak to się mówi…
