Od dwóch tygodni próbuję nie zamawiać jedzenia na wynos i już widzę różnicę! No i chyba warto to gdzieś zapisać zanim się poddam.
Zaczełam bo przy pracy zdalnej zamawiałam jedzenie prawie codziennie, bo nie chciało mi się wstawać od biurka, a kuchnia jest dwa kroki dalej, więc naprawdę nie miałam wymówki.
Ustawiłam sobie 14 dni, przez 9 z nich ugotowałam coś sama, resztę stanowiły wieczory kiedy było już za późno i wygrało zwykłe lenistwo, głównie w piątki po pracy.
Koty i tak siedzą pod nogami jak gotuję, przy czym najbardziej zaskoczyło mnie ile czasu zostaje mi wieczorem, bo nie czekam na dostawę tylko od razu jem.
Zobaczę jak pójdzie reszta miesiąca, na razie zapisuję wszystko w telefonie żeby nie zapomnieć jak było.
