Piąty dzień próbuję nie brać telefonu do łóżka po 22.
Efekt średni. W poniedziełek i wtorek wyszło, telefon został na kuchennym stole, czytałam książkę do jakiejś 23. W środę nie wytrzymałam, bo kot przewrócił kubek i musiałam sprzątać, a potem długo nie mogłam zasnąć.
Laptopa wyłączam zaraz po pracy, to akurat idzie łatwiej niż z telefonem.
Wczoraj zasnęłam koło 23:40, czyli bliżej normy niż jeszcze 2 tygodnie temu.
Koty i tak budzą mnie w nocy, to osobna sprawa. Zapisuję to tutaj, bo sama pamięć mnie zawodzi i za tydzień pewnie bym nie pamiętała co się w ogóle działo…
