Od kiedy pracuję zdalnie, dni mi się zlewają w jedno pasmo za komputerem.
W zeszłym tygodniu zorientowalam się, że z jedną znajomą nie gadałam przez telefon od dobrych paru miesięcy, same wiadomości na czacie.
Postanowiłam dzwonić do niej raz na 2 tygodnie, nawet jak nie ma o czym gadać, żeby usłyszeć głos a nie same emotki.
Pierwszy telefon już był, w środę wieczorem, trochę dziwnie na początku…
Koty akurat postanowiły się bić o miejsce na kolanach, więc pół rozmowy próbowałam je rozdzielić zamiast słuchać.
Zastanawiam się czy 2 tygodnie to sensowny odstęp, czy lepiej ustalić na sztywno jeden dzień w tygodniu?
Jak wy to ogarniacie z kontaktem, jak się siedzi w domu cały dzień?
