Ostatnio zauważyłam, że w ogóle nie umiem trzymać jednej pory kładzenia się spać, bo pracuję zdalnie i granice dnia jakoś same się zacierają.
Więc zamiast dalej pilnować, o której idę spać, postanowiłam to odwrócić – budzik codziennie na 7:00, nawet w weekend, bez odkładania!

Koty i tak budzą mnie wcześniej, więc pomyślałam, że lepiej to wykorzystać zamiast z tym bez końca walczyć.
Pierwsze dni już za mną, tylko nie wiem, czy to w ogóle ma sens bez pilnowania też godziny zasypiania…
Czy ktoś próbował tak od drugiej strony, czyli najpierw stała pobudka, a dopiero z czasem samo się układa wieczorne kladzenie się spać?
