Wróciłam wieczorem do segregatora z polisami, ten sam co leżał odłożony parę tygodni. Wyjęłam starą umowę z banku i papiery z grupowego z pracy, rozłożyłam na stole i zaczęłam czytać od początku.
Skończyłam 37 stron ogólnych warunków tej bankowej, resztę odłożyłam na jutro. Zanotowałam sobie na boku, ile płacę teraz, żeby potem porównać z grupowym.

Za oknem już ciemno o tej godzinie, siedziałam z herbatą, trochę bez sensu przy tym wszystkim, ale przynajmniej ruszyłam z miejsca po tej przerwie.
