Od poniedziałku próbowałam jeść obiad z dala od komputera, nie przy biurku z oczami w ekranie jak zwykle.
Brzmi banalnie, wiem, ale u mnie to prawie nigdy się nie zdarzało – zawsze coś doklikiwałam w międzyczasie albo scrollowałam telefon jedną ręką.
Udało się 4 z 5 dni w tym tygodniu! Piątek się nie liczy, bo miałam telekonferencję o 12:30 i finalnie zjadłam przy lapku jak zawsze.
Za to te 4 dni czułam się jakoś mniej rozbita koło 15:00, no i głowa mniej ciężka wieczorem, chociaż to może akurat przypadek.
Nie wiem czy to placebo czy faktycznie coś dają te 15-20 minut z dala od ekranu…
Koty i tak przychodzą sprawdzić co jem, więc towarzystwo mam zapewnione.
W każdym razie zostaję przy tym w kolejnym tygodniu, zobaczymy ile dni wytrzymam.
