Po dłuższej przerwie, a konkretnie po 2 miesiącach, w których książka leżała nieotwarta, wracam wieczorami do czytania.
Cały dzień siedzę przed komputerem, więc wieczorem najłatwiej jest sięgnąć po telefon, dlatego teraz próbuję inaczej:
– telefon odkładam po kolacji
– książka leży przy łóżku, nie w drugim pokoju
– cel na ten tydzień: chociaż kilka stron każdego wieczoru
Może to tylko u mnie tak jest, ale po całym dniu przed ekranem myśli długo nie chcą się uspokoić.
Jak to jest u Was, kiedy wracacie do czytania po przerwie – idzie gładko, czy trzeba się zmuszać?
