Od poniedziałku wracam do jazd doszkalających, bo ostatnio trochę to odpuściłam.
Najwięcej stresu mam przy parkowaniu równoległym, ręce mi się trzęsą na kierownicy i zapominam, w które auto patrzeć najpierw.
Chciałabym w tym miesiącu zrobić jeszcze kilka jazd, choć z dwójką dzieci i pracą raczej wyjdą mi same weekendy.
Instruktor mówi, że to trzeba robić częściej, a nie rzadziej, bo inaczej napięcie tylko się nawarstwia między jazdami.
Zastanawiam się, czy ktoś z was wracał do jazdy jako dorosły po dłuższej przerwie i jak radziliście sobie z napięciem przed parkowaniem, gdy ktoś czeka w kolejce za nami?
