Drugi wieczór z rzędu, 10 złotych do słoika, zaraz po nocce.
Wróciłam dzisiaj o 7:15, dziecko jeszcze spało. Postawiłam czajnik, usiadłam na chwilę przy oknie, dopiero potem wrzuciłam monety. Słoik stoi na blacie obok czajnika, [żeby się nie dało go nie zauważyć].
Plan prosty – do końca miesiąca, bez wyjątków, nawet po nockach jak ta dzisiejsza, kiedy ręce same szukały kubka kawy o 4 w nocy.

Nie liczę jeszcze na co pójdzie. Chcę najpierw sprawdzić czy wytrzymam dłużej niż tydzień.
Druty leżą dzis na boku, pokój cichy, dziecko wciąż śpi.
