Od dwóch miesięcy pracuję na zmiany i przez to ciągle coś mi się przestawia, więc żeby to jakoś ogarnąć zaczełam słuchać podcastów w nocy, kiedy nie mogę spać, i dziewiąty odcinek akurat trafił na temat snu u dzieci z AZS. Prowadząca powiedziała jedną rzecz, która mocno mi utkwiła – „mniejszy spadek temperatury ciała przed zaśnięciem, mniejszy świąd”. Więc zamiast nagle wyłączać ogrzewanie na noc, lepiej obniżać je [stopniowo], przez pół godziny. Wypróbowałam to przez 12 nocy, schładzałam pokój synka po trochu zamiast jednym ruchem jak zawsze robiłam. Efekt – w 7 na 12 nocy budził się rzadziej niż zwykle, w pozostałych bez różnicy! Nie powiem że to cud, ale coś w tym chyba jest. Przy okazji robiłam na drutach, bo ręce muszą coś robić kiedy słucham, inaczej zasypiam na krześle. Drogie Panie, sprawdzał ktoś z Was coś podobnego z temperaturą? Ciekawa jestem czy to akurat u nas działa, czy faktycznie ma to sens.
Rada z podcastu o śnie, którą sprawdzam
Komenty 2
- Brzoskwinka03.06
Też czasem czuję, że w cieplejszym pokoju świąd jest mocniejszy, ale nigdy nie próbowałam obniżać temperatury stopniowo, zawsze po prostu wyłączałam ogrzewanie na noc jednym ruchem. U mnie to dorosłe kłopoty ze snem, nie AZS u dziecka, ale mechanizm chyba podobny.
- MalinowySen03.07
U mnie po nocnej zmianie pokój chłodnie od razu i wtedy budzę się bardziej rozdrapana, widzę to od 6 miesięcy, więc liczy się chyba tempo spadku, nie sama temperatura. 7 na 12 nocy to niezły wynik.
Zaloguj się możesz dodać komentarz.
