Ostatnio na nocnej zmianie trafiłam na artykuł dermatologa o tym czemu skóra bardziej swędzi po zmroku, no i w końcu coś mi się poukładało (nie tylko u dziecka, u mnie też czasem tak jest).
Zapamiętałam z tego mniej wiecej tyle:
– w nocy temperatura ciała trochę rośnie i krew mocniej krąży w skórze, przez co łatwiej uwalnia się histamina
– poziom kortyzolu spada, a on w ciągu dnia tłumi stan zapalny, więc po zmroku ta ochrona słabnie

Przy czym najbardziej zapamiętałam to że to nie kwestia słabej woli ani że dziecko „samo się drapie z nudów” tylko biologia robi swoje o tej porze, i chyba dlatego najgorsze noce wypadają wtedy kiedy wracam później z pracy a mieszkanie jest jeszcze ciepłe po kolacji.
Odkąd to wiem, staram się chłodzić pokój wcześniej, jeszcze przed kąpielą, zamiast dopiero jak już zaczyna się drapanie.
