Przez pracę zmianową wieczory nigdy nie wyglądają tak samo – czasem kładę dziecko wcześniej, czasem dopiero po nocnej zmianie. W te gorsze dni sama nie mogę usiedziec spokojnie, ciągle sprawdzam jej skórę po ciemku. Wzięłam więc druty. Odkąd robię rządek czy dwa zanim zaśnie, przestałam [bez przerwy sprawdzać]. Robię to już 2 miesiące, szalik ma już z metr! Powiem Wam szczerze, drapania w nocy prawie nie ma, choć chyba te druty pomagają bardziej mnie niż jej – ręce mam czymś zajęte zamiast szukać czerwonych miejsc po ciemku.

