Trafiłam kilka dni temu na filmik o suchym powietrzu w biurze, akurat kiedy znowu zaczęłam zapisywać wszystko w telefonie.
Gość w nagraniu tłumaczył, że klimatyzacja latem i ogrzewanie jesienią robią to samo z powietrzem, tylko efekt widać dopiero po kilku dniach, nie od razu.
To akurat pasuje do tego, co mam u siebie. Za kolanami swędzi mnie wieczorami od jakichś 2 tygodni, mimo że smaruję się tak samo jak wcześniej.
Dodałam w notatkach osobną kolumnę, ile godzin dziennie siedzę w klimatyzowanym biurze, zobacze czy coś z tego wyjdzie.
Koty mają to gdzieś haha, śpią se na kaloryferze cały dzień i wyglądają zdecydowanie lepiej ode mnie.
