Po ostatnich badaniach okresowych lekarka wspomniała, że warto zadbać o sen, ruch i wyniki krwi.
Trafiłam potem na wykład o wpływie snu na skórę, wieczorem, kiedy dzieci już spały.
Zapamiętałam kilka rzeczy.
Po pierwsze – stała pora kładzenia się, u mnie teraz 22:00.
Po drugie – temperatura w sypialni ma większe znaczenie niż myślałam, za ciepło i ręce od razu szukają czegoś do drapania!
Po trzecie – kolejność wieczorem, najpierw krem, potem dopiero coś ciepłego do picia.
Wprowadzam to od jakiegoś czasu i rano budzę się z mniejszą liczbą śladów na przedramionach.
Nic rewolucyjnego, ale zapisuję to sobie na później.
