Wróciłam wieczorami do gitary po długiej przerwie i szukałam sposobu, żeby to nie umierało po tygodniu. Trafiłam na film gitarzysty, który uczy dorosłych wracających do instrumentu, i zapisałam sobie trzy rzeczy.
Pierwsza — ćwiczenie krótkie, ale codziennie, nie długie raz na tydzień. On mówił o 10 minutach, u mnie tyle realnie wychodzi, jak dzieci już śpią.
Druga — jeden konkretny cel na sesję, nie cały utwór od razu. Czasem to samo palcowanie, czasem jedna zmiana akordu, i dopiero później więcej.

Trzecia — nagrywanie się telefonem raz w tygodniu, żeby słyszeć różnicę, bo na żywo tego nie czuję.
Robię to od 2 tygodni i czuję, że palce mniej się mylą przy zmianach! Żadna rewolucja, po prostu mniej frustracji wieczorem.
