Trafiłam wczoraj na krótki filmik o oddychaniu przed snem, szukałam czegoś zupełnie innego, a zupełnie przez przypadek zahaczyłam o ten temat.
Fizjoterapeutka tłumaczyła tam, że przy bezsenności często oddychamy za szybko i za płytko, górą klatki piersiowej, a nie brzuchem, i że to samo w sobie trzyma ciało w gotowości.
Zapamiętałam głównie to, żeby wydech był zawsze dłuższy niż wdech, bez liczenia, po prostu spokojnie wciągnąć powietrze nosem, a wypuszczać je dłużej przez usta, jakby się studziło gorącą herbatę.
Wypróbowałam to leżąc już w łóżku, u mnie może działać inaczej niż u innych, ale tym razem naprawdę naprawdę poczułam, że ramiona i szczęka trochę opadają, zamiast być spięte jak zwykle.
Zostawiam to tutaj dla wszystkich, którzy mają podobne noce jak ja, bo mnie samej ktoś musiał to powiedzieć, żebym w ogóle zwróciła na to uwagę.
