Trafiłam na krótki filmik o drzemce w pracy zmianowej, mówili tam, że po [20 minucie] mózg wchodzi w głębszy sen i budzenie robi się gorsze niż bez drzemki w ogóle.
Spróbowałam, w przerwie na nocce ustawiłam budzik na 14 minut i napawdę wstałam jakoś rześka, nie tak zamroczona jak zwykle.
Drugi raz przespałam budzik, obudziłam się po czterdziestu minutach i było gorzej niż bez drzemki, no i wtedy zrozumiałam o co chodziło!


Teraz pilnuję tego czasu bardziej niż samego zasypiania, chyba to był ten szczegół, który mi wcześniej umykał.
