Zobaczyłam to w oknie małej pracowni, kiedy wracałam z rozmowy o nowej pracy.

Facet przy kole, ręce całe w glinie, i ten spokój na twarzy, jakby nic innego się nie liczyło.
Stałam tam z 10 minut i tylko patrzyłam.
Ostatnio głowa mam pełną tabelek, polis i listy prezentów na 3 wesela, więc ten obraz był jak wyłączenie na chwilę wszystkiego innego.
Chyba zapiszę się na jakieś warsztaty, jak już ogarnę te papiery.
Dobrze było postać i po prostu popatrzeć.
