Wróciłam z pracy, na dworze już ciemno, nogi ciężkie jak po maratonie, a sąsiadka akurat stawiała na stole chapati i naan, no i wcisnęła mi dwa talerze zanim zdążyłam się wymigać.
Roti trochę przypalone na brzegach, ale nikt się nie czepiał, każdy brał co chciał z tego samego półmiska.

Nie gotowałam nic sama od 3 dni i chyba w sumie dobrze mi to zrobiło, siedzieć przy cudzym stole i nic nie planować…
