Stał przy kole garncarskim i ciągle poprawiał tę miskę, chociaż już wyglądała dobrze.
Patrzyłam z boku razem z synem, bo czekaliśmy akurat na kawę.
Ręce miał całe w glinie, ubłocone po łokcie, i wcale się tym nie przejmował.

Pomyślałam sobie, że podobnie jest z tym moim graniem wieczorami – po 3 miesiącach ćwiczeń palce dalej mylą mi się w tych samych miejscach.
Fajnie było popatrzeć, jak ktoś się aż tak nie spieszy.
