Stałam tak ze 20 minut, nic nie robiąc, tylko patrzyłam na tę dolinę.
Czerwona flaga łopotała na balkonie, jezioro w dole zupełnie nieruchome, a góry gdzieś wysoko, w chmurach.
Przed wyjazdem miałam w głowie same tabelki z polisami i terminy rozmów o pracę, a tu nagle wszystko jakby się zatrzymało.

Nie robiłam nic konkretnego, po prostu siedziałam, dopóki nie zrobiło się chłodno.
Do tych papierów wracam jutro, ale przez tę chwilę nie musiałam o nich myśleć.
